notes

Za kilka tygodni będę miał możliwość wystąpienia na konferencji programistycznej 4developers w Warszawie. Z powodu ograniczonej ilości czasu na posty o tematyce innej niż ta związana z prezentacją postanowiłem, że najbliższe tygodnie poświęcę na opisanie tego jak ja sam przygotowuję się do tego typu wystąpień. W trzech kolejnych postach przejdziemy więc przez trzy kolejne etapy zbliżające nas do właściwego wystąpienia i zaprezentowania danego tematu na żywo.

Ale właściwie po co nam taka wiedza? Czy nie wystarczy nam to, co na temat prezentacji wynieśliśmy ze szkoły?

Niestety, ale klasyczne prezentacje z jakimi spotykaliśmy się w szkole w większości przypadków nie mają nic wspólnego z pasjonującymi wystąpieniami publicznymi. Dlaczego? Ano dlatego, że my wszyscy na pewnym etapie podchodzimy do nich od złej strony – mówiąc konkretnie, od strony slajdów. W końcu prezentacja to zbiór slajdów, co?

Nie!

Aby zaprezentować dany temat na żywo najpierw musimy zrozumieć - tak tak, zrozumieć - z czym właściwie wychodzimy na scenę i w jaki sposób dany temat zaprezentujemy.

Po co wychodzisz na scenę?

W szkole prezentacje dotyczyły rzeczowników. Robiliśmy referaty na temat rzeczy. Rzeka. Historia państwa. Opis urządzenia. Profil znanej osoby.

Statycznie, nudno, bez emocji.

Aby wystąpienie publiczne odniosło pożądany efekt, nie może ono dotyczyć opisu rzeczy. Taka forma prezentacji nie zainteresuje nikogo poza autorem wystąpienia, który również nie zawsze pasjonuje się tym o czym mówi. Co więc robić, żeby nas słuchano?

Zamiast opisywać rzeczywistość, spróbuj przekonać słuchaczy do konkretnej idei.

Zainteresowało cię wybrane narzędzie? Opisz krótko podstawowe założenia a przez resztę prezentacji zachęcaj uczestników konferencji do poświęcenia mu kilku minut przywołując konkretne przypadki użycia. Chciałbyś promować wybrane podejście do realizacji projektu? Opowiedz historię twojego zespołu przywołując zarówno dobre dni, jak i te kiedy nic nie szło zgodnie z planem. To lepsze niż puste, oderwane od rzeczywistości założenia. Dzielisz się spostrzeżeniem? Zadbaj o udowodnienie jego użyteczności w oparciu o przykłady z przeszłości zamiast prezentowania suchej teorii.

Przykładów na to jak w interesujący sposób przekazywać daną ideę znajdziesz w internecie całe mnóstwo. Prezentacja iPhone’a? Apple wymyśla smartfon na nowo, dowodząc przy okazji jak rewolucyjną firmę stworzył Jobs. Prezentacja Tesli? Musk opowiada o problemach dzisiejszego świata związanego z ekologią i przekonuje nas, że nasz styl życia musi się zmienić. Nowy produkt od Google’a? Świat potrzebuje sztucznej inteligencji, bo tylko ona może rozwiązać ten konkretny problem.

Kluczowe pytanie w przypadku każdego wystąpienia brzmi - po co wychodzisz na scenę? Czy jesteś pewien że tego o czym mówisz nie można byłoby po prostu przeczytać na Wikipedii? Czy te 30 minut może coś zmienić w tym jak pracują bądź żyją słuchacze twojej prezentacji? Czy cel prezentacji możesz wyrazić jednym zdaniem?

Przed przejściem do kolejnych etapów musisz mieć przed sobą tezę którą chcesz obronić. Znalazłeś? Czas na szkice wystąpienia.

Jak naszkicować wystąpienie publiczne

Szkicowanie wystąpienia publicznego przypomina pracę rysownika lub też malarza. Kiedy mamy już w głowie tezę której chcemy bronić w trakcie wystąpienia powinniśmy się teraz pozbyć wszelkiego rodzaju ograniczników formy czy treści i po prostu… zacząć zbierać materiały związane z tematem.

Jak wygląda to u mnie? Zazwyczaj zakładam po prostu nowy notatnik (np. w Evernote) związany z konkretną prezentacją i przez kilka tygodni poprzedzających samo wystąpienie wrzucam tam dowolne materiały związane z tematem. Mam w głowie książkę którą o którą chciałbym się oprzeć? Wrzucam do notatnika. Widziałem tweeta znanego eksperta od poruszanej przeze mnie kwestii? Wrzucam do notatnika. Mam w głowie wstępny schemat na otwarcie prezentacji? Wrzucam do notatnika. Znalazłem na YouTube inspirującą prezentację? Wrzucam do notatnika. Przeczytałem cytat którym będę się chciał podzielić aby uwiarygodnić to co mówię? Wrzucam do notatnika.

brainstorm

Oczywiście to tylko jedna z wielu możliwości. Najważniejsze aby nie ograniczać się np. sprzętem (przygotowania tylko na komputerze), aplikacją (przygotowanie tylko przy pomocy Evernote’a) albo czymś co nie spełnia naszych wymagań (kiedy chcemy zebrać obok siebie zarówno treść elektroniczną jak i “analogową”). Pasuje ci kartka i długopis? Szkicuj na kartce. Pasuje ci aplikacja? Używaj jej. Ma być wygodnie i tak różnorodnie jak tylko się da.

Na tym etapie ważne jest to, żeby zbudować sobie dostatecznie duży worek materiałów z których na późniejszych etapach będziemy mogli składać całość wystąpienia. Tak samo jak w przypadku grupowej burzy mózgów tak i tutaj pamiętaj o tym żeby zbyt szybko nie krytykować danej cząstki wiedzy na wybrany temat. Na strukturę i konkretny plan przyjdzie czas później. Zbieraj wszystko, co może wnieść konkretną wartość do prezentacji.

Gra emocjami, czyli o planie prezentacji

Po określeniu głównej tezy i zebraniu dostatecznej ilości materiałów możesz przejść do trzeciego etapu (który wciąż nie polega na tworzeniu slajdów w PowerPoincie). Tym etapem jest przygotowanie planu prezentacji.

Na czym polega ten etap? Polega on na tym, że - mając na uwadze dostępny czas - tak rozkładamy dane wystąpienie na małe bloki, żeby nasza publiczność nie zasnęła w trakcie prezentacji. Klasyczny plan pt. “wstęp - rozwinięcie - zakończenie” to zdecydowanie za mało aby prezentacja porwała tłumy i utkwiła w głowie naszych słuchaczy.

Jaki model sprawdzi się tutaj zdecydowanie lepiej? Najbliższy odpowiedzi pasującej do większości najlepszych wystąpień publicznych na świecie jest plan przypominający “kolejkę górską” albo po prostu falę:

waves

Źródło

Co znajduje się na grzbiecie oraz w dolinie takich fal? Znajdują się tam takie fragmenty wystąpienia jak np.:

  • jak jest kontra jak może być (kontrast)
  • przejście od smutku do szczęścia (zarządzanie emocjami)
  • opowieść oraz płynąca z niej nauka (storytelling)
  • teza oraz dowód na nią (wzmacnianie przekazu)
  • itd.

Ja osobiście lubię rozpocząć od porządnego nakreślenia problemu. Po co właściwie się spotykamy? Po co zabieram wasz czas? Co jest nie tak? Po krótkim przedstawieniu się przedstawiam moją tezę i (bez agendy) przechodzę do jej obrony wykorzystując opisane tutaj modele. Zawartość prezentacji może się różnić w zależności od tematu, ale jednego nie wolno wam zrobić - nie wolno odklepać slajdów jeden po drugim. Góra - dół - góra - dół. Karuzela.

Jak robią to najlepsi?

Elon Musk prezentuje nowy model Tesli. Samochód jest znakomity, ale to nie wystarczy do przekonania publiki do jego kupna. Elon zaczyna inaczej - zaczyna od wizji świata idealnego. Wizji świata w którym wykorzystujemy odnawialne źródła energii i wyznajemy eko-tryb życia. Nam jest dobrze, dobrze jest Ziemi. Stan szczęścia. Następuje kontrast - przedstawienie stanu świata na dzień dzisiejszy. Mogłoby być zdrowo i ekologicznie, ale zamiast tego wciąż poruszamy się trującymi dieslami, drenujemy ziemię z węgla a pozostałości po naszej działalnością lądują w oceanach i atmosferze. Jesteśmy dalecy od ideału. Następuje złamanie schematu - nadzieja nie umarła! Dzięki firmom takim jak Tesla oraz modelowi … wciąż możemy próbować zbliżać się do zaprezentowanej wcześniej wizji…

I tak dalej, i tak dalej. Specyfikacja pojawia się w połowie prezentacji, a wcześniej słuchacze mierzą się z kolejnymi złamaniami schematu i kontrastami. Emocje szaleją. Nie możemy się oderwać od wysłuchania prezentacji do końca. Od przykładów wywołujących szczęście, do depresji i znowu do szczęścia. Karuzela.

A przecież mógł opowiedzieć o zasięgu i autopilocie…

No i gdzie te slajdy?

Powoli, powoli! Bez planu nie ma sensu przechodzić dalej. Prezentacje nie różnią się w tym kontekście od innych projektów, np. programistycznych - albo poświęcimy odpowiednio dużo czasu na planowanie i “architekturę” przed wykonaniem pracy “właściwej”, albo nasz wysiłek pójdzie na marne.

Przeszliśmy przez trzy podstawowe etapy przygotowania się do wystąpienia publicznego - określenie tezy, zebranie materiałów oraz stworzenie planu prezentacji. Chociaż każdej z tych części można byłoby przeznaczyć osobny artykuł, to na początek wystarczy zaznaczenie właściwego podejścia. Bez tego nie ma mowy o slajdach czy jakiejkolwiek wizualizacji tego o czym chcemy mówić.

Oczywiście nie zatrzymujemy się w tym miejscu. Nasze wystąpienie wciąż jeszcze nie wyszło poza fazę planowania, więc czas przesunąć się do fazy realizacji. A przynajmniej do pierwszej iteracji, bo na każdym etapie musimy być też przygotowani na niespodziewany pomysł czy też przypyw inspiracji który wywróci wszystko do góry nogami.

No ale na razie bez rewolucji - powoli, do przodu. Do slajdów. Do następnego ;)


Zapraszam do zapoznania się z pozostałymi wpisami z cyklu “Jak przygotować się do prezentacji”:

  • Część 1. - przygotowanie i plan prezentacji tutaj
  • Część 2. - slajdy i warstwa wizualna tutaj
  • Część 3. - stres, forma i minuty na scenie tutaj