actions

Trzy lata temu, kończąc studia informatyczne, miałem już pracę oraz kilka zrealizowanych projektów w swoim CV. Pomimo dość oczywistego zainteresowania programowaniem wciąż jednak miałem w głowie myśli związane z tym na co poświęcać swój czas albo w którą stronę podążać jeśli chodzi o mój rozwój.

Nawet jeśli moja ścieżka zawodowa układała się stosunkowo dobrze, to po głowie chodziła mi jedna myśli - “skąd wiadomo, że wybrałem dobrze?”. Może grafika, którą zajmowałem się wcześniej, to moje prawdziwe powołanie? Może powinienem skupić się na programowaniu w innej technologii? A może warto bardzo wcześnie założyć własną działalność i nauczyć się prowadzenia firmy? Gdzie mógłbym wykorzystać swój potencjał?

Nie miałem pojęcia jak podejść do rozwiązania tego problemu a jednak czułem, że muszę się skupić na próbie jego rozwiązania. W tym co robiłem brakowało mi fundamentów.

“Musisz sobie zadać jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: co lubisz w życiu robić? A potem zacznij to robić..”

W sytuacji takiej jak ta powyżej myślimy o aktywnościach, czynnościach, firmach oraz nazwach zawodów do których będziemy pasować. Polecają to nawet w filmach. To chyba najsłynniejsza propozycja rozwiązania mojego problemu którą próbuje realizować większość z nas. Ja myślałem w taki sam sposób. W końcu wykonywany zawód powinien mnie zdefiniować, prawda?

Kilka miesięcy później, już po zmianie firmy w której wtedy pracowałem, okazało się, że trafiłem do miejsca w którym programiści mają szansę uczęszczać na sesje coachingowe. Na serii takich właśnie sesji miałem okazję podejść do tego problemu od nieco innej strony.

Ta inna strona polegała na tym, że zamiast poszukiwania nazwy zawodu w którym będę czuł się dobrze, starałem się odkryć i zdefiniować wartości którymi kieruję się w swoim życiu.

Tylko tyle. Aż tyle.

Spisanie na kartce papieru wartości które są dla mnie ważne było jak strzał cegłą w głowę. Kilkanaście miesięcy szukałem odpowiedzi na to, do którego zawodu będę pasował, a teraz okazało się, że nie ma to prawie żadnego znaczenia. Znaczenie ma tylko to czy działam zgodnie z tym co wierzę, czy wbrew temu.

  • Prowadzenie własnego bloga? No tak, przecież chcę dzielić się wiedzą.

  • Udział w konkursie Microsoft Imagine Cup? No tak, przecież uwielbiam tworzyć coś z niczego i nieustannie weryfikować swoje umiejętności.

  • Miksowanie grafiki, występów publicznych i programowania? No tak, przecież chcę być niezależnym, samowystarczalnym producentem treści.

  • Praca na etacie? No tak, przecież muszę otaczać się ludźmi od których mogę się uczyć.

  • Konfliktowe sytuacje w których czasami uczestniczyłem? No tak, przecież szczerość i mówienie prawdy cenię sobie bardzo wysoko. Czasami za wysoko.

Określenie wartości było dla mnie sporym przełomem jeśli chodzi o podejście do własnego rozwoju. Znalazłem chociażby uzasadnienie dla własnych wyborów. Pozwoliło mi to też uwierzyć, że warto iść dalej ścieżką którą szedłem do tej pory. Dzięki temu znalazłem znakomite narzędzie do weryfikacji decyzji które miałem podejmować później. Przede wszystkim jednak zrozumiałem, że poczucie “porządku we własnej głowie” nie dotyczy nazwy firmy w której się znajduję albo projektu który właśnie realizuję - głównym kryterium jest działanie w zgodzie, albo wbrew własnym wartościom.

Oczywiście przejście przez ćwiczenia pozwalające odkryć swoje własne wartości to temat na zupełnie innego posta, jednak dzisiaj chciałem po prostu przekazać wam to, co mi samemu pomogło odkryć kierunek w którym idę. Na dobry start polecam przerwę od myślenia o logach, branżach oraz zawodach, a zamiast tego skupienie się na tym czym kierujemy się w życiu. Moim zdaniem to całkiem rozsądny start przed czymś większym.

Dla tych, którzy chcą zacząć pracę nad odkrywaniem własnych wartości, polecam ten dokument i strony 3-5.

PS.

Dzięki, Marcin ;)